Dopadnięty przez
Wampirka :>
Trochę mi głupio, ale co tam ;) :
- Gdy chodziłem jeszcze do podstawówki bawiliśmy się z siostrą w magię. Wymieszaliśmy wszystko co znaleźlismy w kuchni babci: sos tabasco, sok malinowy, woda, sól, cukier, proszek do pieczenia, wodę z ogórków kiszonych itd. Po zabawie zostawiliśmy nasze dzieło w szklance na parapecie. Kiedy dziadek wrócił wieczorem (zmęczony i spragniony) z działki, wypił to jednym łykiem, po czym wymiotował calutką noc. Nigdy się nie przyznaliśmy. ;)
- W podstawówce miałem większy obwód pasa niż obecnie. Aż do 2 klasy liceum musiałem kupować spodnie o parę rozmiarów większe i skracać nogawki.
- Dziecięciem będąc bałem się św. Mikołaja. Panicznie. Tata miał plastikową maskę i kiedy byłem niegrzeczny, to ją zakładał i mnie straszył. Raz ze strachu ugryzłem "świętego" w piszczel tak mocno, że aż zawył. ;)
- Nigdy nie miałem próchnicy. Nie mam na zębach ani 1 plomby. Lubię chodzić co pół roku na kontrole i słuchać jak wzdychają dentystki. Każda kontrola w innym gabinecie. ;) Zęby myję raz na 2 dni i żuję gumy w ilościach przemysłowych. :P
- 5 punkt nietypowo ;) - tak wyglądałem w 1 klasie podstawówki:

Pora na
imbryka,
sznika,
wojchana,
tas,
jamlasicę. Nienawidzę łańcuszków...